JARA napisał(a):W zyciu bym sobie tatuazu nie zrobila, oszpecic sie na cale zycie. Kolczyka wyciagne i w najgorszym wypadku bedzie mala blizna, a tatuazu sie nie pozbedziesz. Z wiekiem bedzie blednac, wiec jako 45letnia mama albo bedziesz go poprawiac albo wygladac jakby ktos go zrobil dlugopisem. Chyba, ze go usuniesz co jest bolesne, kosztowne i zostawia blizny
gadalam z gosciek ktory robi dlugi czas tatuaze i usuniecie tatoo jest bolesne ale obecnie nie zostawia tak duzych blizn jak kiedys, mowil mi nawet o kolesiu ktory usuwal sobei tatuaze z twarzy na poczatku mial zaczerwieniona skore a po pol roku gdy skora doszla do siebei nie mial zadnego sladu
co do koloru tatuazu to zaley od hemoglobiny we krwi wiec jesli masz jej tyle ile pozwala na utrzymanie czarnego tatuazu nawet po kilkunastu latach bedzie taki sam. kolezanka ma tatoo 2 lata i juz jej wyblakl wiec to zalezy od indywidualnosci kazdego.
jesli chodzi o kolczyki nie podobaja mi sie dla mnie to cos obrzydliwego juz nei wspominajac jak gdzies o cos sie zachaczy. jedynie w uszach dla mnie przejdzie i to kazda ilosc. a od kolczykow wole tatuaze robeinei jest troche nei przyjemne ale potem nigdzie nim nie zawadzisz jak kolczykiem


onny. Niestety trudno jest o cos zahaczyc jesli ma sie kulke.
Strasznie bolało i do tej pory boli, chyba 15 minut sie z tym babralismy.





czy są jakies sposoby żebym na kilka godzin zdejmowała kolczyka (ok.7) i żeby dziurka nie zarosła??? kiedyś zdjęłam na ok 2 godziny i potem 30min wsadzałam kolczyka 



przez temperature już nie myślę.
